— Klucze i rzeczy — do wyjścia! To mieszkanie JEST MOJE, a wy — uzurpa

Wszedł, ale drzwi nie zamknął, i Wiktoria od razu zrozumiała — chce, żeby teściowa słyszała każde słowo.

Dość.

— Posłuchaj — zaczął — przegięliśmy. Oboje. Ale chodźmy to załatwić spokojnie.

— Spokojnie? — spojrzała mu prosto w oczy. — Po tym, jak wy oboje przez pół roku ukrywaliście przede mną prawdę?

Zamilkł. Potem usiadł obok, kładąc dłonie na kolanach.

— Ja nic nie ukrywałem. Ja po prostu… liczyłem, że samo się ułoży.