— Klucze i rzeczy — do wyjścia! To mieszkanie JEST MOJE, a wy — uzurpa
— Nigdzie nie jadę. Słyszysz mnie, Igor-ku? Nigdzie. Tej… — wskazała palcem w stronę sypialni, gdzie stała Wiktoria — nie trzeba słuchać. Ona ma taki charakter, sam wiesz jaki. Jej przejdzie.
Igor skrzywił się i spróbował podnieść walizkę, ale matka odepchnęła mu rękę.
— Mamo, dosyć — mówił już bez przekonania, jakby sam nie do końca rozumiał, co robi.
— Powiedziałem: pakuj rzeczy. Koniec skandali. Znajdziemy kawalerkę na parę miesięcy, to nie koniec świata.
— A pieniądze? — teściowa natychmiast zmieniła ton, w jej głosie dało się słyszeć nutę paniki.
— Myślałeś, skąd weźmiemy pieniądze? Przecież ja odkładałam! Ja miałam… no… sama wiesz!