Kiedy prawda wyszła na jaw: jedno uderzenie, jedna koperta i ojcostwo silniejsze niż krew

Sorina zaczęła płakać, nerwowo, nieskładnie.

— Ja… ja nie wiedziałam…

— Wiedziałaś wystarczająco dużo, by zranić dzieci — powiedziałem. — To był twój wybór.

Teściowie podeszli bliżej.

— Porozmawiajmy… da się to naprawić…

Pokręciłem głową.

— Mieliście lata, by powiedzieć prawdę. Wybraliście ciszę.

Spojrzałem na Andreeę.

— Ty nie znałaś całej historii. Ale od dziś decydujesz.

Łzy spływały jej po twarzy.

— Wybieram dzieci. Wybieram prawdę.