W środku kilku dyrektorów omawiało liczby i wykresy. Ich wzrok natychmiast podniósł się na widok małej dziewczynki. Zapadła ciężka cisza, a Richard gestem nakazał jej się uspokoić.
„To Clara, córka Angeli Wilson” – powiedział. Chce mówić w imieniu swojej matki.
Rozległ się szmer zdumienia. Jeden z dyrektorów zmarszczył nos, wyraźnie zaniepokojony.
„Panie Hale, to korporacja, a nie scena dla opowieści rodzinnych” – powiedział sucho.
Klara podniosła wzrok, szeroko otwierając oczy i patrząc jasno. „Nie przyszłam po historię. Przyszłam po szansę”.
A potem, początkowo drżącym, ale z każdym słowem nabierającym pewności siebie, Klara zaczęła opowiadać to, czego słuchała noc po nocy. Mówiła o swojej matce, która po skończeniu zmiany w supermarkecie siadała przy biurku i uczyła się analizy finansowej. Mówiła o poświęceniu, jakie wiąże się z patrzeniem, jak dzieci śpią, podczas gdy człowiek wytęża wzrok, wpatrując się w ekran.