— Naprawdę? — zbliżyła się do niego. — Wyjaśnij to w jasny sposób. Bez twoich zawołań „porozmawiajmy później”, „uspokój się”, „czemu się denerwujesz?”. Powiedz mi teraz, dlaczego przyprowadziłeś ich do naszego domu?
Dmitrij wziął głęboki oddech, jakby miał wskoczyć do lodowatej wody.
— Nie mają gdzie mieszkać.
— A co z mieszkaniem oksany? — Anna skrzyżowała ręce. — Twoja ukochana siostra prowadzi teraz własne mieszkanie, prawda? Co, coś się stało? Dach na pewno nie spadł? Albo myśli, że mieszkanie z rodzicami nie jest „w porządku”?
Dmitrij wzruszył ramionami:
— Jej mieszkanie — to jej mieszkanie. Przygotowują je na ślub. Obecnie trwa remont, przewożą rzeczy, planują wszystko. Jest tam obecnie chaos.
— Wspaniale — Anna skinęła głową z narastającą w sobie złością. — A więc chaos przenosi się do mnie. Na moją przestrzeń. Do mieszkania, które samodzielnie opłacałam. Zanim się pojawiłeś. A także zanim cała ta rodzinna opieka nad dorosłymi ludźmi zaczęła się.
Dmitrij przewrócił oczami, choć dźwięk był niemal niesłyszalny.