Gdzie kończy się miejsce na rodzinę?

— Czy naprawdę żartujesz? — Anna nie mogła już dłużej powstrzymywać swojego głosu. Wydobył się z niej nagle, ostry i pełen gniewu. — Myślisz, że tkwienie w milczeniu niby coś zmieni?

Dmitrij stał przy stole kuchennym, opierając się dłońmi na brzegu, jakby starał się odnaleźć równowagę. Na jego twarzy pojawił się ten skruszony, uparty wyraz, jaki przyjmował, kiedy wiedział, że popełnia błąd, lecz z zasady nie zamierzał się cofać.

— Aniu, to nie tak jak myślisz…