Dziewięcioletni chłopiec zapukał do drzwi Steel Vipers MC o północy, n

„Proszę,” wyszeptał, oczy przebiegając ponad Rowanem w cienie za nim, gdzie mężczyźni w skórzanych kamizelkach i z żelaznym spojrzeniem obserwowali w milczeniu.

„Czy możecie schować moją siostrę… tylko do rana?”

Klatka piersiowa Rowana się ściągnęła, zanim mózg zdążył nadążyć.

„On przyjdzie,” dodał chłopiec szybko, panika wkradała się w każdą sylabę. „Powiedział, że ją zabije. Proszę. Nie wiedziałem, dokąd iść.”

Za Rowanem słychać było ciężkie buty, powolne i celowe, a prezydent klubu, Caleb „Ironhand” Rourke, wszedł w drzwi, a jego obecność wypełniła przestrzeń nie groźbą, lecz niepokojącym spokojem, który sprawiał, że nawet doświadczeni mężczyźni prostowali się mimowolnie.

Oczy Caleba przesunęły się od chłopca do niemowlęcia, potem do siniaka, a coś nieczytelnego zamigotało za nimi.

„Do środka,” powiedział cicho.