Zaczęli czytać regulamin. Punkt po punkcie, wszystko szło po jego myśli. Widziałem, jak jego ramiona rozluźniają się z każdym kolejnym wersem.
W końcu sędzia zapytał go, czy przeczytał i zrozumiał wszystko, i czy nie chce, żeby ktoś inny to sprawdził.
Posłał mu ten swój pewny siebie uśmiech.
„Wiem, co podpisuję. Nie potrzebuję, żeby ktoś sprawdzał moją pracę”.
Podali mu plik papierów i długopis.