I wtedy coś się zmieniło.
Waleria postawiła tacę na krawędzi stołu i bez mrugnięcia spojrzała mu prosto w oczy. Muzyka wokół ucichła, a klienci czuli napięcie niczym zimny podmuch.
— Proszę pana, życzy pan sobie wina czerwonego czy białego? — zapytała wyraźnie, z odpowiednim akcentem, każde słowo płynnie i perfekcyjnie.
Nastała cisza niemal poetycka.
Milioner został z kieliszkiem zawieszonym w połowie drogi do ust. Jego uśmiech zniknął całkowicie. Jego przyjaciele, którzy do tej pory chichotali, przestawali jeden po drugim, aż w końcu w sali zapadła cisza.