Bezczelna sprzedawczyni sprzedała starszemu mężczyźnie połamany gałązk

Sprzedawczyni spojrzała na pieniądze, uśmiechnęła się szyderczo i wyciągnęła z kosza gałązkę mimozy, prawie wyschniętą – połamane, wyblakłe.

— Proszę, weź to. A teraz znikaj.

Starszy mężczyzna wziął gałązkę delikatnie i próbował ją wyprostować. Wtedy zobaczyłem, jak łza spływa mu po policzku, a na jego twarzy pojawił się wyraz takiej rozpaczy, że serce mi pękło.

Było mi bardzo żal tego mężczyzny, więc postanowiłem nauczyć lekcji tę bezczelną i nieuprzejmą sprzedawczynię.

Podszedłem do niej, czując rosnącą w sobie złość:

— Zdajesz sobie sprawę, co robisz?

Spojrzała na mnie, a jej twarz pobladła. Zamilkła.