Bez wahania kierowca ciężarówki wyciągnął z lodowatej wody topiącą się
To nie w jego stylu!
– Wytrzymaj, maleńka, wyciągnę cię stąd! – mruknął, sam zdziwiony, że mówi do wilczycy, jakby była człowiekiem.
Lód pękł pod jego ciężarem, a on zamarł, gdy zimna woda sięgnęła jego nóg.
Ale nie zatrzymał się – jeszcze jeden ruch, jeszcze jeden wysiłek!
Z całej siły chwycił wilka za kark i spróbował wyciągnąć go z wody.
Wilczyca się nie opierała.
Jakby mu ufała.
Kiedy w końcu udało mu się przeciągnąć ją na brzeg, kierowca osunął się wyczerpany w śnieg, dysząc ciężko.
Wilczyca leżała nieruchomo, jej klatka piersiowa ledwie się unosiła.
Mężczyzna ostrożnie dotknął mokrej sierści – i wtedy poczuł ruch pod dłonią.
– Ciężarna… – wyszeptał z niedowierzaniem, cofając rękę.
Kierowca siedział drżąc w śniegu, dysząc, obserwując, jak wilczyca znika między drzewami.