Po dwudziestu latach spędzonych za granicą wróciłam do domu mojej sio

Zrobiłam krok do przodu.Powoli.Spokojnie.

Moje buty odbijały się echem od marmurowej podłogi i coś w tym dźwięku sprawiło, że ludzie zaczęli odwracać głowy.

Rozmowy jedna po drugiej cichły.

Muzyka wciąż grała, ale nikt już jej nie słuchał.

„Przepraszam” – powiedziałam spokojnym, lecz chłodnym głosem.

„Czyj to dom?”

Mój syn odwrócił się w moją stronę, zirytowany.