Мamusiu, oczywiście przeprowadź się do nas na stałe, Ola się ucieszy,

— Mówisz poważnie? — zdołała tylko wykrztusić, wpatrując się w twarz męża w poszukiwaniu oznak żartu.

— Jak najbardziej! — Dmitrij promieniał. — Wszystko przemyślałem. Mama jest sama, potrzebuje pomocy. Nie potrafię spokojnie pracować, wiedząc, że jej źle. A tutaj, z nami, będzie idealnie. Mamy miejsce, ja pobędę w domu, popilnuję jej. Ty i tak całe dnie w pracy, to ci w ogóle nie przeszkodzi.

Ola powoli weszła do pokoju i usiadła na brzegu kanapy. Myśli plątały się. Rzuci pracę? Teściowa się wprowadzi? I to bez rozmowy, bez pytania — po prostu fakt dokonany, zapakowany w ładną otoczkę „troski”.

— Dima, porozmawiajmy spokojnie — zaczęła Ola równym głosem, starając się nie pokazywać narastającego zamętu. — Odejście z pracy to poważna decyzja. Żyjemy z dwóch pensji. Jeśli rzucisz pracę, cały ciężar spadnie na mnie.

— No i co? — Dmitrij wzruszył ramionami. — Poradzisz sobie. Nie proszę o niemożliwe. Po prostu przez jakiś czas będę w domu. Za to mama nie będzie sama.

— A opiekunka? Albo pracownik socjalny? — Ola próbowała znaleźć kompromis, choć w środku zaczynała już кипieć ze złości. — Są przecież specjalne służby, które pomagają starszym ludziom.

Twarz Dmitrija pociemniała.

— Ola, ty w ogóle rozumiesz, co mówisz? To moja matka! Nie jakaś obca babka, którą można oddać obcym ludziom! Myślałem, że mnie wesprzesz, a ty tylko o pieniądzach i o jakichś opiekunkach!

Głos męża się podniósł i Ola zrozumiała — kłótnia nie ma sensu. Dmitrij już podjął decyzję i każde sprzeciwienie się odbierze jak zdradę. Ola zacisnęła pięści, czując, jak napięcie rozlewa się po ciele. Chciała krzyknąć, oburzyć się, zażądać normalnej rozmowy, ale zamiast tego tylko kiwnęła głową.