— Mówisz poważnie? — zdołała tylko wykrztusić, wpatrując się w twarz męża w poszukiwaniu oznak żartu.
— Jak najbardziej! — Dmitrij promieniał. — Wszystko przemyślałem. Mama jest sama, potrzebuje pomocy. Nie potrafię spokojnie pracować, wiedząc, że jej źle. A tutaj, z nami, będzie idealnie. Mamy miejsce, ja pobędę w domu, popilnuję jej. Ty i tak całe dnie w pracy, to ci w ogóle nie przeszkodzi.
Ola powoli weszła do pokoju i usiadła na brzegu kanapy. Myśli plątały się. Rzuci pracę? Teściowa się wprowadzi? I to bez rozmowy, bez pytania — po prostu fakt dokonany, zapakowany w ładną otoczkę „troski”.
— Dima, porozmawiajmy spokojnie — zaczęła Ola równym głosem, starając się nie pokazywać narastającego zamętu. — Odejście z pracy to poważna decyzja. Żyjemy z dwóch pensji. Jeśli rzucisz pracę, cały ciężar spadnie na mnie.
— No i co? — Dmitrij wzruszył ramionami. — Poradzisz sobie. Nie proszę o niemożliwe. Po prostu przez jakiś czas będę w domu. Za to mama nie będzie sama.