W tym momencie Andriej wyszedł z pokoju.
Przerwał, gdy zobaczył Daniela.
Zapadła ciężka cisza. Jakby powietrze w pokoju nie mieściło się już w powietrzu.
— Jesteś… — zaczął Andriej.
— Jestem twoim ojcem — powiedział Daniel.
Chłopak spojrzał na mnie. W jego oczach dostrzegłem strach, ale i dojrzałość, która mnie zraniła.
— Tata jest tutaj — powiedział, wskazując na mnie.
Daniel zrobił krok naprzód.
— Mogę ci zaoferować o wiele więcej niż ona. Pokój tylko dla ciebie. Dobrą szkołę. Wakacje.
Andriej milczał przez kilka sekund.
Potem powiedział coś, czego nigdy nie zapomnę:
— Nie chcę „więcej”. Chcę domu.
Prawnik natychmiast wtrącił się, mówiąc o sądzie, o opiece nad dzieckiem, o prawie.