Oparłam rękę o framugę drzwi, żeby nie upaść. Za mną, z pokoju, słyszałam głos Andrieja. Uczył się do sprawdzianu z historii. Miał 14 lat. Dorastał na moich oczach, z troskami, niedostatkami, ale też z ogromną miłością.
Daniel spojrzał na mnie, jakby minęło dziesięć dni, a nie dziesięć lat.
— Musimy porozmawiać — powiedział krótko.
Prawnik patrzył na mnie jak na akta, a nie jak na człowieka.
Zaprosiłam go do salonu. Ręce mi drżały, ale głos był spokojny.
— Czego chcesz?