Żonaty od 40 lat, zawsze zamykał magazyn…

Maria siedziała na podłodze, a łzy płynęły jej nieprzerwanie. Nie było w nich gniewu, lecz mieszanka bólu i wdzięczności. Teraz zrozumiała. Ion nigdy nie zrezygnował ze swojego pragnienia bycia ojcem. Przez lata w milczeniu pomagał biednym dzieciom z wioski. Naprawiał im zabawki, rowery, robił im meble, płacił za zeszyty i tornistry.

W kącie szopy zobaczył pudełko z listami. Na każdym z nich było imię dziecka i notatka: „Dla Iona, z miłością”. Przeczytał kilka – niezgrabne podziękowania, kolorowe rysunki, życzenia napisane drżącym pismem.

Wtedy Maria uśmiechnęła się po raz pierwszy od dawna. Uświadomiła sobie, że tak naprawdę mieli dzieci. Wiele. Tylko nie biologiczne, ale z dobroci człowieka, który nie potrzebował wielkich słów, by kochać.