Inni patrzyli na mnie z litością.
Ale ja już nie byłam tą kobietą, która odwracała wzrok.
Kiedy wsadzili go do samochodu, Mihai po raz pierwszy spojrzał na mnie prawdziwymi oczami. Nie z pogardą. Nie z chłodem.
Z nienawiścią, że mu się nie udało.
I wtedy coś zrozumiałam.
Przez 32 lata żyłam w ubóstwie. Uległy. „Nie denerwuj tego faceta”. „Daj spokój”. „Wszyscy tacy są”.
Nie.
Nie żeby wszyscy tacy byli.
A nawet gdyby byli, to nie znaczy, że musisz powoli umierać obok nich.
Po tygodniu spakowałem ubrania do walizki. Ten dom już nie był mój. To była pułapka.
Sprzedałem go.
Nie na długo. Ale wystarczająco, żeby wynająć małe, jasne mieszkanie w mieście.
Pierwszego ranka otworzyłem szerokie okno.
Znowu padał śnieg.
Spojrzałem na śnieg leżący na chodniku.
Biały.
Czysty.