Nie otrzymał przeprosin.
Nie otrzymał żadnego odszkodowania.
Ale odzyskał córkę.
W typowy wiosenny poranek szli ulicą w spokojnej okolicy.
Ion trzymał torbę z ciepłym chlebem i mlekiem.
Maria się śmiała.
— Tato, zapytała, nadal jesteś zły?
Ion zatrzymał się i uklęknął przed nią.
— Nie, mój drogi. Jestem wdzięczny.
— Za co?
— Za prawdę. I za ciebie.
Maria mocno go przytuliła.
Czasami prawda pochodzi z najmniejszych ust.
A czasem szept może uratować życie.