Zanim zostaje stracony, jego CÓRKA SZEPCE mu coś, co wprawia strażników w SZOKS…

Maria mocniej ścisnęła dłoń ojca.

„Byłam tam”.

Po pokoju przeszedł szmer.

— Spałam w swoim pokoju – kontynuowała. Tata poszedł do pracy. Na nocną zmianę. Wszyscy o tym wiedzieli.

Ion zamknął oczy.
Przypomniał sobie.
Pracował jako ochroniarz w magazynie za miastem. Pensja była niewielka, ale pewna. 2300 lei miesięcznie, jedyne, co utrzymywało dom na powierzchni.

— Obudziłam się, bo usłyszałam krzyki — powiedziała Maria. To nie był tata. To był mężczyzna.

Pułkownik Ionescu podszedł do stołu.

— Wiesz kto?

Maria zawahała się przez chwilę.

— Wujek Sorin. Brat mojej matki.

Ion jęknął głęboko.

To imię prześladowało go od lat.