Miesiąc.
Tyle to trwało.
Cztery tygodnie, podczas których Anca nikomu się nie skarżyła. Tak samo zaczynała poranki – od mocnej kawy w małej kuchni ich mieszkania przy Drumul Taberei. Odwoziła syna do szkoły, zamieniła kilka słów z sąsiadem z drugiego pokoju i żyła swoim życiem, jakby nic się nie stało.
Z tym że za zamkniętymi drzwiami coś się działo.
Gabriel nie był tylko jej „mężem”. Był prawnikiem specjalizującym się w fuzjach i przejęciach. A firma, z której ją zwolnili, miała poważny problem. Znacznie większy, niż Petru przypuszczał.
Źle sporządzone umowy. Zignorowane klauzule. Podejrzane powiązania. Ukryty dług w wysokości prawie trzech milionów lei, ukryty pod przykrywką firmy.