…i to uderzyło mnie mocniej niż jakikolwiek policzek.
Wstała nagle, zbyt gwałtownie jak na kogoś z tak dużym brzuchem, i próbowała wytrzeć mokre dłonie o koszulkę. Jej palce drżały. Nie z radości. Ze strachu.
„Adrian, ja… po prostu…” – zaczęła, ale Elena wstała pierwsza.
„Panie Tato, mogę wyjaśnić” – powiedział administrator z wymuszonym uśmiechem, jak ktoś przyłapany na kłamstwie.
Uniosłem rękę i zapadła cisza. Ta ciężka cisza, taka, w której ludzie, o której się mówi, wywołują strach.