Wróciłam do domu i znalazłam mojego syna nieprzytomnego przy drzwiach…
Potem sfotografowała wszystko i zadzwoniła do swojego kuzyna Deshawna, analityka przestępczości komputerowej.
Jego twarz mówiła wszystko, gdy zobaczył dokumenty:
— To nie jest dyscyplina. To jest sieć handlu ludźmi. A Geneva to tylko pionek.
Przez tygodnie Monroe udawała posłuszną synową, instalując ukryte kamery i mikrofony.
Deshawn połączył ją z agentką FBI, Kenyaną Rhodess.
To, co odkryli, było przerażające: sieć starszych kobiet, szanowanych w swoich społecznościach, które rekrutowały dzieci z zagrożonych rodzin i przekazywały je do mrocznego systemu.
W centrum wszystkiego była postać znana tylko jako MG.
Monroe zrozumiała wszystko, gdy zobaczyła zdjęcie: Maline Garnier, była dyrektorka sierocińców, kobieta chwalona jako filantropka.
To ona była architektem horroru.
Geneva była tylko rekruterką.