Wróciłam do domu i znalazłam mojego syna nieprzytomnego przy drzwiach…

Wyszła za Jordana Harpera, dobrego człowieka, spadkobiercę jednej z najstarszych i najbogatszych czarnych rodzin na południu.

Ale po jego tragicznej śmierci trzy lata temu, jej relacja z Genevą, matką Jordana, zgniła jak mleko na słońcu.

Geneva nigdy nie wyjechała po pogrzebie.

Została w domu, „pomagając przy dziecku”, aż w końcu zainstalowała się tam na stałe.

Z czasem Monroe, pochłonięta podróżami służbowymi, zaczęła dostrzegać coś dziwnego.

Jaylen oddalał się od niej.

Chłopiec, który kiedyś zapełniał lustro czułymi notatkami, teraz ledwo mówił przy kolacji.

Geneva zawsze była tam, czujna, uśmiechnięta, uprzejma.

Aż pewnego dnia przestała ukrywać twardość w swoim spojrzeniu.

— Ból uczy najlepiej — napisała Geneva w wiadomości po dziwnym omdleniu Jaylena.