Gdy Henry opuścił ręce, Michael wstał.
– Czasem liczby kłamią – powiedział stanowczo. – Zwłaszcza gdy ktoś je źle interpretuje.
Patricia spojrzała na niego zaskoczona. – A pan jest…?
Michael położył na ladzie czarną wizytówkę.
– Michael Carter. Właściciel tego lokalu.
Zapadła cisza.
– Widziałem wszystko – kontynuował. – Widziałem, jak Henry pomaga ludziom. I słyszałem, jak planowaliście go wrobić.
Troy i Megan spuścili wzrok.