„WĄŻ TATUSIA JEST NAPRAWDĘ DUŻY, BOLI!”
Rok po tym, jak Emily weszła na posterunek, społeczność świętowała otwarcie Centrum Wsparcia Rodzin Willow Street.
To, co zaczęło się jako grupa wsparcia, przekształciło się w kompleksowy program oferujący pomoc psychologiczną, opiekę nad dziećmi i wsparcie mieszkaniowe.
Catherine, teraz koordynatorka programu, przecięła wstęgę.
— Rok temu byłam niewidzialna — powiedziała pewnym głosem. — Dziś stoję tu jako dowód, że z odpowiednim wsparciem takie rodziny jak moja nie tylko przetrwają — rozkwitną.
Po ceremonii Emily pociągnęła Maggie w stronę „Ściany Nadziei” pokrytej dziecięcymi rysunkami.
Na środku wisiał stary, wyblakły obrazek. — Narysowałam to w pierwszy dzień szkoły w zeszłym roku — wyjaśniła Emily. — Nauczycielka kazała narysować kogoś, komu ufamy. Narysowałam ciebie, chociaż widziałam cię tylko raz w parku.
Rysunek przedstawiał wysoką policjantkę z wielką odznaką i prostym uśmiechem.
— Mamusia mówi, że czasem trzeba uwierzyć w pomoc, zanim przyjdzie — powiedziała poważnie Emily.
Kiedy uroczystość dobiegała końca, Emily znów pociągnęła Maggie za rękaw.
— Babciu Maggie — szepnęła — jest nowa dziewczynka w mojej szkole. Mało mówi, a jej lunch jest zawsze bardzo mały. Myślę, że jej rodzina też potrzebuje pomocy.