Trzech chuliganów rzuciło się na pozornie bezbronną dziewczynę

Pierwszy chuligan upadł na kolana, trzymając się za rękę.

Drugi rzucił się na nią, przeklinając. Lidia zrobiła krok w bok, chwyciła go za ramię i o własnych siłach rzuciła nim o mokry asfalt. Powietrze opuściło jej płuca z przytłumionym dźwiękiem.

Trzeci zawahał się.

Po raz pierwszy uśmiech zniknął z jej twarzy.

— Zwariowałaś?! — krzyknął.

— Nie, odpowiedziała spokojnie Lidia. Jestem gotowa.

Wściekły przywódca próbował uderzyć ją z boku. Ale jej ruchy były precyzyjne, wyrachowane. Blok, krótki cios w brzuch, celny łokieć. Chłopak upadł obok motocykla.

Oddech Lidii znów przyspieszył, ale nie ze strachu. Z adrenaliny.

Pierwsza, która krzyknęła z bólu, próbowała wstać, ale już wyjęła telefon.

— Policja? Dzień dobry. Jestem w Parku Młodzieży. Trzech facetów próbowało mnie okraść. Tak, trzymam ich tutaj.

Chłopcy zaczęli przeklinać i grozić.