– Tato, lepiej, żebyś już do nas nie przychodził!

Kiedy dotarli do rogu ulicy, gdzie ich drogi się rozchodziły, Ola zrobiła krok naprzód, odwróciła się i spojrzała na niego.

„Nie zapomnij mnie odebrać w piątek, dobrze?”

„Nigdy” – odpowiedział z uśmiechem.

Obserwował, jak dziewczynka biegnie do mamy, która czekała na nią przy bramie. Kiedy dotarła na miejsce, Ola odwróciła się ponownie i pomachała, krzycząc:
„Tato, kocham cię!”.

Mężczyzna przyłożył rękę do serca i odpowiedział bez słowa, jedynie wzrokiem. Potem odwróciła się i powoli szła alejką, z przepełnionym sercem i wilgotnymi oczami.