Anna znalazła pół bochenka chleba, resztki masła i szczyptę soli. Makaron był bezużyteczny bez sera. Wtem drzwi otworzył Igor. Powitał cicho, dzieci pobiegły, a on zniknął do łazienki. Na kolację zjawił się tylko z dwoma kanapkami, jadł w milczeniu, popijając wodą.
— „Potrzebujemy zapasów,” — podała mu listę Anna. Igor spojrzał na nią, w jego oczach zabłysła krótka iskra wstydu, zgasła, mruknął „dobrze” i zniknął w sypialni. To już drugi tydzień takiej sytuacji.
Telefon zadzwonił: matka oferowała pomoc. Za godzinę przybyła paczka z jedzeniem i pieniędzmi.
Tej nocy Anna usłyszała szelest. Znalazła Igora w kuchni — pusty portfel, wyłączony telefon. Czy zdradzał? Nie, nic podejrzanego: brak zapachu perfum, brak połączeń. Tylko pustka w oczach. Przypomniała sobie wakacje sprzed trzech miesięcy — słodycze dla dzieci, polne kwiaty dla niej. Potem coś się zepsuło.