Myślałam, że ten system ma chronić bliźnięta i dawać mi poczucie bezpieczeństwa. Nic nie powiedziałam Olivii i Dianie, bo byłam przekonana, że zachowanie tajemnicy jest niezbędne.
Przez dwa tygodnie ignorowałam nagrania.
Aż do burzliwej nocy nad zatoką rozległ się grzmot, a ja obudziłam się z uciskiem w klatce piersiowej, który utrudniał mi oddychanie. Chwyciłam tablet i otworzyłam aplikację bezpieczeństwa, nie wiedząc właściwie dlaczego.
Kamera w pokoju dziecięcym wyświetliła jasnoszary obraz z kamery nocnej.
Olivia siedziała na podłodze między łóżeczkami, Miles przytulony do jej piersi, otulony kocykiem. Kołysała go delikatnie i nuciła melodię, która wpadła do mikrofonu jak wspomnienie.
Moje serce zabiło mocniej, bo natychmiast rozpoznałam tę melodię.
To była osobista piosenka Elise.
Nie ma nagrania i nie zachowała się żadna partytura, ponieważ Elise skomponowała ten utwór wyłącznie dla bliźniąt. Olivia szepnęła cicho: „Jesteś bezpieczna, kochanie, bo mama śpiewała ci tę piosenkę, zanim świat się zmienił”.
Oczy mnie piekły, gdy patrzyłam, a jednak sytuacja przybrała jeszcze gorszy obrót.