Owdowiały ojciec, który sprzedał wszystko, aby wykształcić córki

Samolot, który podziwiał całe życie zza płotu, czekał teraz na niego z otwartymi drzwiami. Kiedy wszedł na pokład, starzec przypomniał sobie chłodne wieczory, kiedy uczył córki liter, zaciśnięte pięści, gdy brakowało jedzenia, drwiące spojrzenia sąsiadów. Cały ból i wstyd rozpłynęły się w tej chwili niczym śnieg w słońcu.

Lot rozpoczął się gładko. Przez iluminator ziemia się kurczyła. Biedna wioska, gliniana chata, zakurzone drogi – wszystko to zostało gdzieś w tyle. Przed nim rozciągało się bezkresne niebo.

„Ojcze, zawsze chciałeś zobaczyć świat. Teraz nasza kolej, żeby pokazać ci, co oznacza twoje marzenie” – powiedziały mu córki, a ich głosy były słodsze niż jakakolwiek piosenka.