Otworzyła swoją knajpkę dla 12 uwięzionych kierowców ciężarówek podcza
Kierowcy pomagali: kroili warzywa, zmywali naczynia, a nawet naprawili zepsute ogrzewanie na zapleczu.
Jeden z nich, Mike, skonstruował prowizoryczny system, żeby rury nie zamarzły, używając części ze swojej ciężarówki.
Inny, Joe, odśnieżał wejście co kilka godzin, by nikt nie został zasypany.
Zaczęliśmy czuć się jak rodzina. Wieczorami mężczyźni opowiadali historie z trasy — o chwilach grozy, przegapionych urodzinach i samotności, jaka towarzyszy tej pracy.
Opowiedziałam im o babci, o tym, jak zostawiła mi bar po swojej śmierci i jak trudno było mi go utrzymać.
— Utrzymujesz przy życiu coś więcej niż bar — powiedział jeden z nich cicho. — Utrzymujesz przy życiu kawałek Ameryki.