Iluzja ta rozpadła się w dokładnie dziesięć minut.
Ale zanim opowiem, co wydarzyło się tamtego czwartkowego popołudnia — zanim światła szpitala i głos lekarza przeszył mnie jak dzwon — muszę opowiedzieć o miesiącach, które temu poprzedzały. Bo nic z tego nie wydarzyło się znikąd.
Prawda nigdy nie pojawia się nagle. Rośnie cicho w zakamarkach, na które nie zwracasz uwagi, aż pewnego dnia odwracasz głowę i wszystko jest nie tak.
Kiedy urodziła się Grace, nie płakała dużo.