Nigdy nie powiedziałem mojej szwagierce, że jestem czterogwiazdkowym generałem

Sara zamrugała, zdezorientowana.

— Tato? Co się dzieje?

Dumitrescu nie odpowiedział. Patrzył na mnie, jakby widział mnie po raz pierwszy w życiu.

— Karetka. Teraz, powiedziałem powoli.

Cofnął się o krok. Uniósł rękę.

— Niech interweniują lekarze.

Ratownicy medyczni podbiegli do nas. Zabrali mojego syna. Jego rzęsy drżały. Oddychał, ale słabo.

Wsiadłem do karetki obok niego. Zanim drzwi się zamknęły, spojrzałem na Dumitrescu.

— Po upewnieniu się, że mój syn jest bezpieczny, zajmiemy się również nadużyciem władzy.

Nie podniosłem głosu. Nie było potrzeby.

W szpitalu lekarze potwierdzili: poważny wstrząs mózgu. Jeszcze trochę i sprawa mogłaby być nieodwracalna.

Całą noc siedziałem przy jego łóżku. Mój mundur był poplamiony kurzem i popiołem. W kieszeni miałem spalony fragment medalu zawinięty w serwetkę.