Na rozprawie rozwodowej mój mąż roześmiał się: „Zgadnij co, wezmę połowę twoich milionów”
Tiberiu spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
— Czy… czy dałaś z siebie wszystko?
— Tak — powiedziałem cicho. Babcia uczyła mnie, że pieniądze przychodzą i odchodzą. Ale godność nie jest na sprzedaż.
W sali sądowej rozległ się szmer kilku głosów. Sędzia spojrzała na niego znad okularów z uśmiechem, który mówił wszystko.
— Panie Negru, wygląda na to, że nie ma pan gdzie dostać swojej „połówki”.
Tiberiu milczał. Jego prawniczka próbowała coś powiedzieć, ale sędzia uniosła rękę.