Moja siostra zaprosiła całą rodzinę na Sylwestra, a mnie poprosiła tyl
Ciocia Zoja:
— Jak można tak postąpić, przecież jesteśmy rodziną!
Igor wyszedł z czatu, dopił wino musujące i poszedł na basen.
Woda była ciepła, prawie gorąca.
Pływał powoli, równo, czując, jak z barków schodzi napięcie zbierane latami.
Po raz pierwszy od wielu lat Nowy Rok nie pachniał mu benzyną i cudzą niewdzięcznością.
Rano pierwszego stycznia Igor obudził się późno, bez budzika.
Zjadł śniadanie w restauracji i pospacerował po zaśnieżonym parku.
Wieczorem włączył telefon — wiadomości było mniej.
Marina wysłała jedną:
— Naprawdę uważasz, że postąpiłeś właściwie?
Igor nie spieszył się z odpowiedzią.
Pisał, kasował, pisał od nowa.
W końcu napisał krótko:
— Tak.