— Panie Tato, sprawa jest zamknięta. Dziękuję.
— Proszę mi nie dziękować — powiedziałem. Proszę robić swoje.
Tydzień później Maria wprowadziła się do mnie. Moja skromna kawalerka ze starymi meblami znów stała się domem. Sprzedałem samochód i zapłaciłem dobremu prawnikowi. Z ciężko zarobionych pieniędzy, nie ze strachu.
Pewnego ranka Maria spojrzała w lustro i uśmiechnęła się.
— Wiecie co? Włosy odrastają.
— Źli ludzie nie, powiedziałem.