Mój ojciec upokorzył mnie podczas kolacji pożegnalnej – aż mój cichy m

Robert Hamilton. Patricia Hamilton. Jessica Morrison. David Chen.

Darczyńcy. Członkowie zarządu. Brak Olivia Hamilton.

„To musi być pomyłka” – powiedziałam niepewnie, z lekkim uśmiechem.

Uśmiech Patricii stał się ostrzejszy. „Robert ci nie powiedział? Musieliśmy zmienić plany w ostatniej chwili. Miejsca są ograniczone.”

Osiem krzeseł. Siedem kart. Puste miejsce obok Jessiki, która swobodnie opierała swoją zadbaną dłoń na oparciu krzesła, rozmawiając z Davidem Chenem – przewodniczącym funduszu edukacyjnego.

„Ale ja jestem jego córką” – powiedziałam cicho.

„Oczywiście, kochanie. Siedzisz przy stole dwunastym” – powiedziała Patricia, wskazując tylną część sali, częściowo ukrytą za kolumną – tam, gdzie siedzieli inni nauczyciele. „Na pewno będziecie mieli o czym rozmawiać.”

Szczęka Marcusa zacisnęła się. „To jest kolacja pożegnalna jej ojca.”

„I bardzo się cieszymy, że oboje tu jesteście” – powiedziała Patricia, już odwracając się. „Jessica, kochanie, opowiedz panu Chen o swojej ostatniej sprawie.”

Jessica podniosła wzrok, uśmiech perfekcyjnie wyuczony. „Och, Olivia, w ogóle cię nie zauważyłam. Wyglądasz… przytulnie?”