Mój mąż wrócił z podróży służbowej dzień wcześniej. Chwilę później kto

Pierwszym, co nas zdradziło, był deszcz. Bębnił o dach naszego podmiejskiego azylu od godzin, nieustępliwym rytmem, który zagłuszał odgłos opon na żwirze.

Siedziałam w salonie, z niedokończoną powieścią na kolanach, podczas gdy burza zmieniała świat za oknami w rozmyty akwarelowy obraz szarości i czerni.