Mój mąż pracował w Japonii, za granicą

Przeszukiwałam szafy, szuflady, stare pudła. Każdy rachunek, każdy paragon, każdą kartkę, która mogłaby pokazać mi, gdzie podziały się nasze pieniądze. Nie mogłam spać po nocach.

Wiedziałam, że coś jest nie tak. Za dużo ciszy, za dużo miłych słów przede mną i chłodna aluzja za plecami.

Po kilku dniach znalazłam mały notesik, ukryty w pudełku po lekach. Był to zapis mojej teściowej. Na pierwszych stronach zapisywane były kwoty, które mąż wysyłał mi miesiąc po miesiącu. Na kolejnych… nic.