Spotkałyśmy się następnego dnia w dyskretnej kawiarni w centrum miasta. Larisa miała na sobie okulary przeciwsłoneczne i mówiła cicho, jakby każde słowo ważyło tonę.
— Andreea, musisz przygotować się na… nietypową wiadomość.
Minęło kilka sekund, zanim zdołałam odpowiedzieć:
— Co się stało?
Rozejrzała się dookoła, po czym pochyliła się w moją stronę.
— Para, dla której nosisz dziecko… już nie istnieje. Mąż zginął w wypadku samochodowym. A żona została umieszczona w szpitalu psychiatrycznym. Rodzina chce wszystko przerwać. Ale jest problem: jesteś już w czwartym miesiącu.