Tata westchnął. „Chciałem tylko tego, co najlepsze dla rodziny”.
„Dla Bianki” – powiedziałem.
Bianca się zarumieniła. Po raz pierwszy nie wydawała się pewna siebie. „Nie sądziłam, że naprawdę odejdziesz”.
„Ja też nie” – powiedziałem. „Ale to była najlepsza decyzja w moim życiu”.
Zapadła cisza. Nie napięta. Wyraźna.
Mama załamała ręce. „Przepraszamy, jeśli… cię zraniliśmy”.
To nie były idealne przeprosiny. Ale to był pierwszy krok w stronę muru.
Spojrzałem na nich i uświadomiłem sobie coś ważnego. Nie potrzebowałem ich aprobaty. Nie musiałem już niczego udowadniać.
„Wybaczam ci” – powiedziałem. „Ale nie zamierzam już dłużej akceptować bycia drugą osobą w swoim życiu”.
Słowa padły same. Bez dramatów. Bez krzyków.
Tata powoli skinął głową. Bianca wbiła wzrok w ziemię.
„Mieszkanie?” zapytałem.