Wstał.
Poszedł prosto do salonu.
Julia obudziła się przestraszona, gdy zobaczyła go przed sobą.
„Przepraszam pana… Zasnąłem… Ja…”
Andriej uniósł rękę.
„Nie.”
Głos mu drżał.
„Dziękuję.”
Dziewczyna spojrzała na niego zmieszana.
„Bo opiekowałeś się moimi dziećmi, kiedy nie wiedziałem jak.”
W drzwiach pojawiła się również Mariana, zwabiona hałasem.
Andriej odwrócił się do niej.
Spokojnie.
Zdeterminowany.
„Od dziś już tu nie będziesz pracować”.