Milioner słyszy krzyki swojej czarnoskórej adoptowanej córki, gdy wraca do domu. To, co zobaczył, wstrząsnęło nim do głębi.
— Nie jesteś niczym więcej jak żałosnym projektem charytatywnym.

— Dzieci takie jak ty nie pasują do domów takich jak ten.
Przenikliwy głos gospodyni, Eleny Winters, przeciął ciszę rezydencji Morrisonów niczym ostrze noża.
Marcus zatrzymał się w głównym holu, wciąż trzymając w dłoni kluczyki do Mercedesa, które drżały od emocji.
Właśnie wrócił ze spotkania w Nowym Jorku, przywożąc w bagażu specjalny prezent dla Isabelli, swojej ośmioletniej adoptowanej córki.
— Chciałam tylko zadzwonić do taty.