– Mam cię dość od naszej pierwszej nocy poślubnej! Jesteś mi obrzydliw
Szybko podeszłam do męża:
– Zatańczymy? Jak dwa lata temu?
Mąż mimowolnie drgnął:
– Karino, mówiłem, że nie chcę tańczyć. Żartujesz ze mnie?
– Ale dlaczego? – spojrzałam mu prosto w oczy. – Coś jest nie tak?
– Nic nie jest nie tak. Po prostu zostaw mnie w spokoju!
Na taką surowość męża zamarłam w miejscu.
Po kilku sekundach zauważyłam, że Irina Władimirowna pośpiesznie opuszcza salę, a za nią podąża Anton. Odczekałam chwilę i poszłam za nimi.
Stali w pustym korytarzu, rozmawiając napięcie. Na mój widok oboje nagle zamilkli.
– Co tu się dzieje? – zapytałam spokojnie.
– Nic takiego – kobieta próbowała się uśmiechnąć. – Omawialiśmy sprawy służbowe.
– Na naszej rocznicy?
– Karino, przestań! – mruknął niezadowolony mąż.
– Ja? Przestać? To ty cały wieczór byłeś nie w swoim żywiole. Nie rozumiem twojego zachowania!
Wróciliśmy do sali. Grała muzyka, goście tańczyli dalej. Tata wygłaszał kolejny toast.