– Mam cię dość od naszej pierwszej nocy poślubnej! Jesteś mi obrzydliw
Ostatecznie zdecydowałam się na „Zhàr-Ptitsa” – nowy lokal w historycznej kamienicy z witrażami i starymi żyrandolami.
Anton robił miny, gdy pokazywałam mu zdjęcia wnętrza.
– Po co taki przepych? Możemy po prostu usiąść we dwoje gdzieś. Kto potrzebuje tego tandetnego przepychu?
Ale nalegałam przy swoim. Zaprosiłam sześćdziesięciu gości, zamówiłam muzyków i prowadzącego.
Po tym strasznym wypadku samochodowym sprzed pół roku potrzebowałam świętowania.
Prawdziwego, jasnego, niezapomnianego.
Przygotowania zajęły kilka tygodni.
Sprawdziłam jeszcze raz, czy wszystko jest gotowe: dekoracje sali, menu, program wieczoru, prezenty dla gości.
Chciałam, aby wszystko było perfekcyjne.
Może dlatego, że to była pierwsza wielka uroczystość po moim powrocie ze szpitala.