– Mam cię dość od naszej pierwszej nocy poślubnej! Jesteś mi obrzydliw

– Córeczko – ojciec objął mnie za ramiona, gdy wróciłam z prokuratury – nie martw się.

Najważniejsze, że znamy prawdę. I oni dostali, na co zasłużyli.

– Wiesz, tato, nagle zrozumiałam, że wcale nie żałuję tamtego wieczoru.

Tak, bolało. Tak, było strasznie. Ale lepiej gorzka prawda niż słodkie kłamstwo.

Mama nakryła do stołu i podała moją ulubioną herbatę. Siedziałyśmy we trzy, jak dawniej.

Powoli wracałam do życia.

W następnym tygodniu miało się odbyć pierwsze posiedzenie sądu w sprawie rozwodowej.

Anton dzwonił, prosząc, by nie doprowadzić sprawy do sądu.

Obiecywał, że wszystko załatwi polubownie.

Ale ja chciałam, aby wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Chciałam postawić mocną kropkę w naszej historii.

A wczoraj, po raz pierwszy od dawna, uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze.

I w moich oczach nie było bólu ani zmęczenia, a nadzieja.

Nadzieja na nowy początek.

Next »
Next »