List z korytarza śmierci

Dlatego, mamo, nawet jeśli będą wskazywać na ciebie, mówiąc, że jestem przestępcą i wychowałaś potwora, nie z bezsilności, zawsze postępowałem zgodnie z tym, czego mnie nauczyłaś…”

Na dole listu było imię Eliasz.

Poruszona czymś, czego sama nie potrafiła wyjaśnić, Julia odwiedziła więzienie.

— Cześć… nazywam się Julia.

Ten list przyszedł do mnie przez pomyłkę.

Czy to ty go napisałeś?

Mówisz, że jesteś niewinny.

Czy możesz opowiedzieć mi swoją historię?

Eliasz powoli podniósł oczy.

Był szczupłym mężczyzną o zapadniętych, ale spokojnych oczach.

— Nazywam się Eliasz… i czekam tu na śmierć, chociaż nigdy nie podniosłem ręki na nikogo.

Pracowałem przez lata na norweskim majątku.

Pewnego dnia mój pan, Norberto, oskarżył mnie o próbę otrucia go.