Potem kolejny mężczyzna: „Ja też. Dziewczynko, przynieś mi dwa”.
W ciągu kilku sekund ludzie w restauracji, obcy sobie nawzajem, zaczęli podnosić ręce, żeby ją zawołać i kupić. Nie z litości. Z szacunku. Z podziwu dla jej odwagi. Dla godności, której Ricardo nigdy nie miał.
Dziewczynka znalazła się w otoczeniu ludzi, a jej koszyk został opróżniony w ciągu kilku minut.
Klaus obserwował wszystko z uśmiechem, który mówił więcej niż słowa: „Tak wygląda honor”.
Kiedy odwrócił się do Ricarda, ten stał w tej samej pozycji, sztywny, ze wzrokiem utkwionym w talerzu.
„Przegapiłeś swój moment” – powiedział mu prosty Niemiec. „Nie majątek czyni cię mężczyzną. To słowa cię czynią”.
Ricardo przygryzł wargę. W końcu rzeczywistość go dopadła.
Już nie chodziło o 100 000 lei.
Chodziło o wstyd.