„Jeśli sprzedasz mi te czekoladki po niemiecku, dam ci 100 000 zł”

Dziewczynka podniosła wzrok. Tym razem w jej oczach nie było już tylko rozczarowania. Był ból. Ból dziecka, które zbyt wcześnie zobaczyło, jak dorośli łamią obietnice.

„Proszę pana… moja mama robi te czekoladki wieczorami, po powrocie ze sprzątania. Sprzedaję je, żeby zebrać pieniądze, bo mój młodszy brat jest chory. Nie proszę pana. Oferuję panu coś w zamian”.

Po sali przeszedł szmer. Niektórzy odłożyli sztućce. Nawet pianista zatrzymał się na kilka sekund.

Ricardo poczuł gulę w gardle. Ale duma… duma go powstrzymała.

Otworzył usta – może po to, żeby znaleźć kolejną wymówkę, może żeby się wykręcić – ale w tym momencie wstał starszy mężczyzna z pobliskiego stolika.

„Kupię dziesięć” – powiedział.

Potem kobieta: „Wezmę też pięć”.