„Jeśli możesz to dotknąć, poślubię cię” — Milionerka upokorzyła woźnego, nie wiedząc o jego umiejętnościach… Jeśli możesz to dotknąć, poślubię cię. Te słowa wyszły z ust kobiety, która uważała, że pieniądze dają prawo do upokarzania kogokolwiek.

Samuel poczuł w żołądku węzeł, ale nie oderwał rąk od instrumentu.

Wiedział, że jeśli wstanie lub zacznie się kłócić, straci nie tylko szansę, by ich uciszyć, lecz także ostatnie połączenie z fortepianem, który tak kochał.

Milionerka śmiała się głośno, świętując gest młodego, jakby wszystko było spektaklem przygotowanym dla jej rozrywki.

Starszy mężczyzna, obserwujący z tyłu, zrobił krok do przodu, ale mężczyzna obok położył mu rękę na ramieniu, sugerując, by nie interweniował.

Samuel, otoczony kręgiem śmiechu i szepty, wziął głęboki oddech i zagrał ponownie, tym razem szybciej, jakby chciał zmusić swoje ręce, by przypomniały sobie wszystko na pamięć.

Presja psychiczna była jednak bezlitosna.

Każde spojrzenie, każdy szept popychały go w stronę porażki.

W tym momencie poczuł, że być może mieli rację, że jego talent jest tylko złamanym wspomnieniem.

Gdy wydawało się, że się podda, z tyłu odezwał się głęboki głos.

„Daj im coś, czego nie zapomną.”

Samuel podniósł wzrok i zobaczył starszego mężczyznę patrzącego na niego z powagą, która nie dopuszczała dyskusji.

To spojrzenie obudziło w nim coś, dumną, która spała przez lata.

Milionerka zmarszczyła brwi na tę przerwę, ale nic nie powiedziała.